Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zamówienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zamówienie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 lipca 2013

ItaSaku "Arystokratka" cz.1



Od autorki (Uruha):
Zamówienie dla Daten-shi.
Mam nadzieję, że się spodoba. Podzieliłam to na trzy części. Myślę, że tak może być.

Arystokratka.
Poranek. Różowowłosa leniwie podniosła się z łóżka. Dzisiaj był jej pierwszy dzień w nowej szkole. W ciągu swojego życia przeprowadziła się tyle razy, że nie posiada żadnych przyjaciół. Kiedy tylko jakiś zdobyła, musiała się przeprowadzać. Obecnie osiedliła się w Tokio, gdzie jej ojciec miał pracować przez najbliższy czas. Ojciec dziewczyny był jednym z potomków klanu Haruno, który zajmował się ochroną Shoguna. Obecnie pracuje jako ochroniarz prezydenta. Natomiast jej matka jest adwokatem, znanym w całej Japonii. Oboje chcieli aby ich córka została lekarzem lub prawnikiem. Jednakże, miała ona swoje marzenia. Chciała w końcu mieć przyjaciół na stałe. Chciała się zakochać, przeżyć przygodę. Westchnęła ciężko zrezygnowana i udała się do łazienki. Tam wzięła prysznic i umyła zęby. Wyszła z pomieszczenia ubrana w nowy mundurek szkolny. Był on biało-granatowy. Na lewej piersi znajdował się herb szkolny, przypominającego ślimaka. Natomiast na plecach znajdował się czerwony wir. Dla dziewczyny było to bez znaczenia. Wyszła z pokoju i udała się po schodach na dół. Weszła do pomieszczenia kuchennego i usiadała obok ojca przy stole. Po chwili zeszła jej matka. Lokaj podał na stół śniadanie. Panowała cisza. Ojciec dziewczyny siedział zaczytany w gazetę, a jej matka z tabletem. W czasie jakim on przeglądali wiadomości różowowłosa skończyła swój posiłek. 
-Dziękuję za posiłek - powiedziała i przetarła chustką usta.
-Sakuro…- zaczął jej ojciec.
-Tak, wiem. Mam zachowywać się jak na jebaną arystokratkę przystało - prychnęła i odeszła od stołu.
-Sakura! Zachowuj się! -krzyknął mężczyzna.
-Kochanie, to ten wiek. Wybacz jej. Jeszcze te wszystkie przeprowadzki. Nie ma nawet przyjaciół - powiedziała kobieta.
-Masz rację kochanie - powiedział zrezygnowany.
W tym czasie Sakura wróciła do swojego pokoju po torbę z książkami. Różowowłosa uczyła się dużo. Studiowała wszystkie książki jakie miała. Kiedy nawet była w jednej szkole tylko jeden semestr, w ciągu kilku dni znała treść całej książki. Chciała zostać lekarzem, ale miała jeszcze marzenia. Sięgnęła jeszcze po komórkę i słuchawki, po czym opuściła pomieszczenie.
-Sebastian! Jestem gotowa! - krzyknęła.
Z jednego z pomieszczeń wyszedł wysoki jasnowłosy mężczyzna. Był ubrany w czarny garnitur i miał na dłoniach założone białe rękawiczki. Ukłonił się, a na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Witam panienkę. Wyspała się panienka - powiedział.
-Dosyć gadania - rzuciła w niego swoją torbę w lokaja. -Idziemy.
Mężczyzna złapał torbę, uśmiechając się wesoło. Zielonooka przeszła obok niego w stronę drzwi.
-Oczywiście - mruknął.
Rozbawiony lokaj ruszył za swoją paniną. Opuścili razem dom. Z zewnątrz posiadłość rodziny Haruno była ogromna. Sebastian wyprzedził młodą Haruno i poszedł do zaparkowanej czarnej limuzyny. Otworzył tylnie miejsce dla pasażera. Gestem dłoni zaprosił dziewczynę do środka. Oczywiście ona usiadła. Lokaj wręczył jej torbę i zamknął drzwi pojazdu, po czym zasiadł na miejscu prowadzącego. Po niedługiej chwili odjechali.
***
Miasto Konoha jest oddalone od Tokio o kilka kilometrów. Przy murze szkoły w północnej Konosze, stali licealiści tej szkoły. Jeszcze chłopcy jak i już młodzi mężczyźni, oglądali się za wchodzącymi dziewczynami. Była to elitarna grupa, która jest prowadzona przez najmłodszego Uchihę. Nagle przed szkołę wjechała czarna limuzyna. Wszyscy się zdziwili i obserwowali wychodzącego z pojazdu lokaja. Podszedł on do tylnich drzwi pasarzera. Z wnętrza samochodu wyłoniła się różowowłosa. Grupa Uchihy oniemiała z wrażenia, kiedy różowowłosa założyła kosmyk włosa za lewe ucho. Nagle na motorze podjechał młody mężczyzna. Ściągnął kask i podszedł do młodego Uchihy, który był zainteresowany nową uczennicą.
-Sasuke, kiedyś zapomnisz głowę - zakpił sobie z niego i wręczył mu bento.
Po chwili zwrócił uwagę na nową uczennicę. Ona odwróciła się w ich stronę. Spojrzenia przybyłego i młodej Haruno spotkały się. Sasuke bez owijania w bawełnę podszedł do niej.
-Co taka ślicznotka robi w takim miejscu? - odezwał się do niej.
Sakura zamknęła oczy i westchnęła ciężko. Pierwszy raz poczuła takie uczucie w sercu. Pierwszy raz zauroczyła się. Spuściła głowę i otwarła oczy.
-Sebastian - mruknęła. - Idziemy.
-Jak sobie panienka życzy - powiedział lokaj ze swoim wesołym uśmiechem.
-Hej, powiesz mi jak masz na imię? Ja jestem Sasuke. Sasuke Uchiha -przedstawił się.
-Nazywam się Sakura Haruno. Mam nadzieję, że więcej się nie spotkamy - prychnęła.
-Dziewczynka z charakterem -zaśmiał się.
Ciemnowłosy spojrzał na swoją grupę i przybyłego. Czerwienił się. W tym czasie dziewczyny ze swoim lokajem odeszła.
-Itachi! Co z tobą! Te bracie?! - krzyknął.
-Nic - skłamał. - Następnym razem zapomnisz głowy - dokończył.
Itachi wsiadł na motor i odjechał.
***
-Panienko Sakuro, co się dzieje !?- krzyknął lokaj.
-To nic. Po prostu wyobraźnia się odzywa - zaśmiała się różowowłosa.
Koniec części 1.
Chciałabym zaprosić was na mojego bloga, który jest po remoncie. Uruha in Wonderland.

sobota, 15 czerwca 2013

ShikaTema ' Plan i bal '

    Dedykacja dla zamawiającej Kasumi

     Shikamaru siedział właśnie na swoim krześle w małym pokoju. Patrzył się w chmury. Zawsze go to uspokajało. Uśmiechnął się po chwili, kiedy tylko usłyszał dziecięce śmiechy. Po czasie jego wyraz twarzy zmienił się, gdyż zauważył swoich przyjaciół. Krzyknął leniwie. 
- Cześć!- odpowiedział mu radośnie blondyn- Shikamaru złaź tu do nas! Stary leniu! 
- Naruto?- zapytał sam siebie zdziwiony. Szybko ubrał swoje codzienne ubrania. Po chwili wyszedł ze swojego domu witając przyjaciół- Co tutaj robisz Naruto? 
- No jak to co?- zapytał zdziwiony- Stoję! Wróciłem! Shikamaru! Przyszła ze mną pewna dziewczyna! Chcesz ją zobaczyć! Ona jest moja! 
     Zza rogu wyszła dość zgrabna blondynka. Włosy miała spięte w cztery koki. Jej usta były czerwone jak czereśnie. Uśmiechała się, więc jej białe zęby dodawały jej uroku. Ubrana była w fioletową sukienkę w brylanty i bez ramiączek. Sukienka była jej do ud, przez co prawie widać było jej majtki. Jej długie kolczyki i makijaż dodały jej uroku. Miała także duże buty na obcasie Sukienka Temari . 
- Em...?- powiedział najwyraźniej zauroczony wyglądem nowej towarzyszki przyjaciela brązowowłosy chłopak. Uśmiechnął się lekko. Uzumaki podszedł do dziewczyny i pocałował ją namiętnie w usta. 
     Po chwili cały czar prysł. Przyjemna chwila uciekła. Uśmiechnął się delikatnie i podszedł do dziewczyny. Wyciągnął w jej stronę rękę w geście przywitania. 
- Hej...- powiedział zauroczony. Potrząsnął głową.- Hej jestem Shikamaru Nara, jestem przyjacielem tego narwańca.- przybliżył się do jej ucha- Dziwne, że z nim chodzisz...
~ No tak Hinata jeszcze nie zapomniała o tym co on jej zrobił.~ brązowowłosy uśmiechnął się delikatnie.
- Cześć jestem Kiba! Najlepszy przyjaciel twojego fagasa!- krzyknął i uśmiechnął się swoimi białymi zębami.
      Dziewczyna spojrzała na niego wzrokiem mówiącym 'Idź sobie, albo ci wpierdolę'. Psiarz przestraszył się trochę. Nie wiedział co ma zrobić. Uśmiechnął się szeroko i przerażony odsunął się od niej.
- Kiba... Kiba...- powiedział czarnowłosy.
- Sasuke!- krzyknął szczęśliwy Uzumaki. Podbiegł do swojego najlepszego przyjaciela i przywitał się z nim.- Co tam?
- A nic...- powiedział spokojnie- Chodzę z Sakurą...
Kiedy powiedział jej imię Uzumaki uśmiechnął się szczęśliwy.
-Cieszę się twoim szczęściem.- powiedział radośnie.
- A Kiba chodzi z Hinatą.- powiedział, a w blondynie aż się gotowało. Dowiedział się tak straszniej rzeczy. Prawda, kiedyś chodził z granatowowłosą, lecz pozwolił jej odejść.
- Ale... Czemu?- zapytał, a Shikamaru wzruszył ramionami. Po chwili obydwoje odwrócili się zarumienieni.
- Spoko...- powiedział brązowowłosy i uśmiechnął się sztucznie.
- Właśnie!- krzyknął nagle blondyn. Wszyscy spojrzeli na niego.- Za niedługo będzie bal! Zapomnieliśmy! Będę na niej śpiewał! Hehe xD
- Ale Naruto! - krzyknął Shikamaru.- Czemu nam wcześniej nie przypomniałeś i nie powiedziałeś?! Przecież my jesteśmy głównymi organizatorami, a my nic o tym nie wiemy... Wytłumacz nam to... Kto Ci powiedział, że będziesz śpiewał? 
- Em...- powiedział Uzumaki- Mój menadżer... 
- Ale Naruto! - krzyknął Shikamaru.- Czemu nam wcześniej nie przypomniałeś i nie powiedziałeś?! Przecież my jesteśmy głównymi organizatorami, a my nic o tym nie wiemy... Wytłumacz nam to... Kto Ci powiedział, że będziesz śpiewał? 
- Em...- powiedział Uzumaki- Mój menadżer...
- No to chyba ciebie okłamał, bo nikt na pewno nie będzie śpiewał na naszym balu...- wtrącił się Kiba. Shikamaru przekręcił oczami i uśmiechnął się.
- Nie no możemy Ci to wszystko załatwić...- powiedział Sasuke i uśmiechnął się delikatnie. 
- Dobra...- powiedział szczęśliwie Uzumaki.- Temari zostań tu z nimi... OK? Ja muszę iść coś... Załatwić... 
~ Mam nadzieję, że Hinata jest przy naszej ulubionej w dzieciństwie ławce... Na pewno...~ uśmiechnął się w myślach i poszedł w stronę tamtego miejsca. 
- Dobra... Dobra... Poczekam....- powiedziała Temari i pocałowała delikatnie Naruto w policzek- Pa kochanie... 
- Pa...- odpowiedział i odszedł. Blondynka patrzyła na wszystkich zdziwiona. 
- Co wy się tak kurwa na mnie patrzycie? Nigdy jeszcze nie widzieliście modelki?- zapytała dziewczyna i prychnęła.
~ Twarda...~ pomyślał Shikamaru. Uśmiechnął się do niej. Chwycił jej rękę i pocałował ją delikatnie w rączkę. 
- Wiesz...- powiedziała zarumieniona- Nie lubię romantyzmu... Sorka... Właśnie tak Naruto mnie zdobył... Nie był romantyczny tylko szedł na całość, a więc ty nie musisz mnie podrywać... Wiesz...? Ja mam chłopaka. Jest nim Naruto! Jasne?! Bo jeśli tego nie zrozumiesz, powiem Naruto o tym, że mnie podrywałeś i to przy wszystkich, a więc teraz lepiej się ode mnie odsuń, bo jeśli nie to chyba Cię zastrzelę. 
- Ostra jesteś...- stwierdził Nara. 
- Wiem...- odpowiedziała i usiadła na masce auta. 
- Chłopaki...- powiedział szeptem Shikamaru- Ja się chyba zakochałem...
- No to jej powiedz!- powiedział Choji, a brązowowłosy spojrzał na niego jak na idiotę.
- Nie...- powiedział spokojnie- Przecież to dziewczyna Naruto. 
- Aj nie przesadzaj.- powiedział Sasuke- Ona mu się nawet zapewne nie podoba. Zauważyliście, jak Naruto się zachował, kiedy powiedzieliśmy mu o tym, że Kiba chodzi z jego byłą? Hę? On jest zakochany na amen w Hinacie! 
- Uf...- wypsnęło się Kibie. Wszyscy spojrzeli na niego zdziwieni.- Widzicie... Bo mi się naprawdę podoba Hanabi... Wiecie... Ta siostra Hinaty...Ale nie chcę jej zranić, bo pamiętacie, chyba co ona ostatnio chciała zrobić jak Naruto z nią zerwał? Próbowałem ją pokochać, lecz nie potrafiłem, bo zawsze jak byłem u nich w domu to modliłem się, aby Hanabi się tylko pokazała, lecz nie... Eh... Proszę pomóżcie mi, bo nie wiem którą z nich wybrać... Hinata może się znowu próbować zabić, a tego raczej nikt nie chce...
- No tak, ale powiedz... Ważniejsze jest to czy wy się w ogóle kochacie...- powiedział Sasuke.- Mamy plan chłopaki. 
- Jaki?- zapytał Shikamaru. 
- Musimy połączyć Shikamaru z Temari, Naruto z Hinatą, a Kiba z Hanabi!- krzyknął szczęśliwy ze swojej wypowiedzi czarnowłosy.- Bo za niedługo jest ten głupi bal... Weź Shikamaru idź zaproś tę dziewczynę, ty Kiba za to leć umówić się z Hanabi, ale najpierw zerwij z Hinatą... Spokojnie nic jej nie będzie, bo jest przy niej Naruto, a więc wiesz... 
- Spoko!- krzyknął Inuzuka i pobiegł w kierunku, gdzie ostatnio widziano odchodzącego Uzumakiego. 
- No Shikamaru... Masz szansę...- powiedział spokojnie Sasuke. Nara westchnął i wzruszył ramionami. Podszedł do Temari.
- Hej...- powiedział zestresowany. 
- Już my się witali, idioto...- powiedziała spokojnie, a on tylko westchnął zrezygnowany. 
- Naruto nawet nie zdążył zapytać Cię o bal, więc czy chciałabyś pójść ze mną?- zapytał zrezygnowany. Włożył do kieszeni spodni ręce i czekał na jej odpowiedź. Po chwili poczuł, jak dziewczyna całuje jego policzek. Zarumienił się delikatnie i już wiedział, że się zgodziła. 
- Jasne...- opowiedziała zarumieniona- Naruto nawet nie chciał ze mną iść. Przyjechał tutaj tylko po to, by ta jego była poczuła się zazdrosna... Wiecie.... My naprawdę nie jesteśmy parą. Robiliśmy nie potrzebny cyrk. Mówił jeszcze o jakiś koledze, który nie ma kobiety, ale teraz nawet nie wiem o kogo mu chodziło...
- Czyli Naruto tylko udawał?!- krzyknął zdziwiony. 
- No tak...- powiedziała spokojnie. 
- Ludzie! Szybko za Kibą! Naruto możecie bardzo wściec, że Kiba chce zerwać z Hinatą!- krzyknął Shikamaru na cały głos. Wszyscy spojrzeli na niego zdziwieni. 
- O cholera...- powiedział Sasuke- Chyba za późno... 
- Co?! Czemu?!- krzyknął Shikamaru. 
- Naruto napisał, że uderzył Inzuke w twarz...- powiedział przerażony. 
- No to dupa...- powiedział Nara i usiadł na trawie.- No nic... Teraz tylko czekać, aż pobity Kiba wyląduje w szpitalu... 
- Ej!- krzyknął Choji jedząc chipsy- Ej Temari! Ty wiesz na pewno czy, aby na pewno Naruto chodził na siłownię. 
- Tak... Chyba z pięć razy dziennie. Codziennie robił to, gdyż chciał robić muskuły dla Hinaty, czy jak jej tam...- powiedziała uśmiechnięta- Chłopak naprawdę się w niej zakochał. 
- A ty we mnie ^^- powiedział Shikamaru Podniecony. 
- Chyba na mózg padłeś!- krzyknęła- Nie!
- Tak - Shikamaru
- Nie - T
- Tak - s
- Nie - T
- Tak - S
- Nie - T
- Nie -S
-Tak - powiedziała Temari i za chwilę zasłoniła usta rękami. 
- Ha!- krzyknął uśmiechnięty Nara- Wiedziałem! Hehe xD
- Jejku no i co masz podnietę!?- krzyknęła i uderzyła go mocno w twarz. 
- Nom^^ - odpowiedział i wszyscy się rozeszli się do domów. Brązowowłosy nie miał daleko, bo tylko kilka metrów dalej. Padł zmęczony na łóżko.- Chyba mam dziewczynę^^

Kilka dni później zaczął się bal. Wszyscy tańczyli ze sobą, Shikamaru z Temari, Naruto z Hinatą, Sasuke z Sakurą. Wieczór jest naprawdę wspaniały. Wszystkie pary naprawdę się kochają, nawet Temari pokochała tego śmierdzącego lenia. 
- Kocham Cię...- powiedział Nara i pocałował namiętnie ukochaną. Ta uśmiechnęła się szczęśliwa. 
- Jeszcze nigdy, nikt mi takiego czegoś nie powiedział... Jesteś moim ideałem...- powiedziała i przytuliła go bliżej siebie. Po chwili muzyka naprawdę szybszego tempa, a więc musieli wyjść na zewnątrz. Obydwoje spojrzeli w gwiazdy. Trzymali się za ręce. 
- Piękne...- powiedziała spokojnie blondynka. 
- Też tak uważam...- powiedział i spojrzał spokojnie na dziewczynę. Po chwili chwycił ją  tak jakby ona leżała na jego kolanu. Uśmiechnął się złośliwie i namiętnie pocałował dziewczynę w usta. Mówiąc szczerze, jego byłą dziewczyną była Ino, ale nawet ona nie całowała tak jak Sabaku. Uśmiechnął się szczęśliwie. Przez przypadek nadepnął na puszkę i przewrócił się, a blondynka na niego. Zaśmiali się szczęśliwi i znów się pocałowali. 
- Dobra, dobra koniec tych dobrodziejstw! Chodźcie, pomożecie mi zanieść Naruto do domu...-powiedziała pewna siebie Hinata- Troszku się upił... Jak mi wstyd! Naruto chodź tu!
Do nich podszedł chwiejnym się krokiem blondyn. Para spojrzała na siebie i uśmiechnęła się. Podbiegła szybko do Hinaty i pomogli jej zanieść Uzumakiego do domu. 

Od autorki: Mówiąc szczerze... Nie jestem zadowolona z tej notki... Za dużo tutaj NaruHina i Kiby, ale mam nadzieję, że notka chodź trochę Ci się spodoba... Kurde próbowałam jak najmniej dodawać NaruHiny, ale ja nie mogę.... Jestem od nich uzależniona. I nie pytaj się mnie czemu w jednym momencie jest tam czarne, bo nie wiem. Jeśli CI się partówka Droga Kasumi nie podobała no to mogę ją zmienić... Ale mam nadzieję, że chodź trochę Ci się spodoba :) 

wtorek, 11 czerwca 2013

SasuSaku "Kocham czy nienawidzę" #1

Na początek słów kilka:
Jestem prze szczęśliwa, że ktoś poprosił mnie o partówkę. Chciałabym powiadomić, że w notce mogą pojawić się nieliczne przekleństwa. Dziękuję z całego serca i zapraszam do czytania:
~~~~
-To był ostatni?-krzyknęła dziewczyna. Na jej ciele było wile siniaków, które miały służyć jako krótkotrwałe pamiątki po wojnie. Wreszcie, po długich miesiącach walki IV wielka wojna shinobi zakończyła się. Wszyscy byli dumni z tego, że udało im się wyjść z tej wielkiej bitwy zwycięsko. I choć powinni cieszyć się z wygranej wile ludzi płakało po stracie ważnych dla siebie osób. Wszyscy inne odnieśli uczucia po wojnie. Wiele osób znienawidziło siebie, pokochało kogoś, rodzice byli dumni ze swoich dzieci, że tak bardzo udało im się zmienić ten świat, znaleźli się też tacy co byli dumni sami z siebie. Puszyli się jak pawie przed innymi ninja z myślą, że oni bardziej pomogli  wiosce. Choć czasami  żadnym stopniu nie była to prawda, nikt nie chciał ich uwalniać z pętli słodkiego kłamstwa, którym sami siebie otaczali.
-Chyba tak!-odkrzyknął jej chłopak.
-Tak czy nie do cholery jasnej?!-zbulwersowała się trochę. Jej nerwy były już poszarpane, ze względu na jednego osobnika.
-A skąd mam wiedzieć?
-Tak, to ostatni. Przynajmniej ja już nikogo nie widzę-przerwała im kłótnię młoda dziedziczka Byakugana, dezaktywując swoją technikę rodową.
-Dobra zbieramy się!-zarządził Kakashi-Czas wojenny się skończył. Idziemy świętować!
-Hai!-odpowiedzieli chórem. Wszyscy kierowali się w stronę wioski. Główna brama była nadal zabezpieczona, przed wrogami. Mimo zakończenia wojny nikt nie pozostawał bez nuty niepewności.  Po przejściu przez bramę słychać było huczne imprezy. Na jedną z nich wybierała się "drużyna". Choć wraz z zakończeniem wojny przestała ona istnieć trudno było im się pożegnać ze sobą.
-Nie wiem jak wy, ale ja idę się umyć!-krzyknęła różowo włosa
-Poczekaj pójdę z tobą-krzyknęła Hinata. Była już trochę bardziej pewna siebie, jednak dalej przy Naruto spalała buraka.
-To pośpiesz się!-rzuciła na odczep. Dziewczyna zrównała krok ze swoją przyjaciółką.
-Jak się czujesz z tym?-spytała cicho
-Chodzi ci o to-spoważniała- To przeszłość. Mam po dziurki w nosie tego dupka-powiedziała ściskając rękę w pięść.
-Mówicie o mnie?-spytał kruczowłosy chłopak
-Proszę odejdź Sasuke-kun-poprosiła cicho Hinata. Wiedziała, że jeżeli za długo Sakura będzie słyszała jego głos będzie gotowa na nowo zdemolować całą Konohę.
-Zamknij dziób. Nie gadam do ciebie
-Zamknij ryja-powiedziała mocno już wnerwiona Sakura
-Niestety nie jestem świnką-wzruszył ramionami
-Jesteś pewny? Może pożyczyć ci lusterko?-spytała
-Śmieszna jesteś-powiedział pojawiając się przed nią. Złapał kosmyk jej różowo bajecznych włosów
-Czy nie możesz łaskawie się ode mnie odpierdolić?-spytała wyrywając mu z dłoni jej własność.
-Ale czemu? Przecież wiem, że tego chcesz.-powiedział nachylając się do jej twarzy. Ta podniosła się na palcach na taką wysokość, że jej usta były przy jego uchu
-Chyba sobie śnisz baranie-szepnęła i uderzyła go pięścią w brzuch-Chodź Hinata nie będziemy marnować czasu na takiego debila-złapała koleżankę za rękę i szybkim krokiem popędziły do domu Sakury. Mieszkanie Hinaty tymczasem było remontowane gdyż podczas wojny zostało zniszczone. Choć nadawało się już do mieszkania wolały zostać ze sobą. Wzięły ręczniki i wszystkie inne rzeczy, których będą potrzebowały w łaźni i udały się do niej. Były już trochę spóźnione przez niezaplanowane spotkanie z dawną miłością prawie całej wioski. Dziewczyny czekały na nie już od dobrych 10 minut kiedy panie spóźnialskie raczyły przyjść.
-Sorki za spóźnienie!-krzyknęła trochę zadyszana Sakura
-No wreszcie! Gdzie wy byłyście?-spytała z wyrzutem Ino
-Pewien niezidentyfikowanej płci osobnik przeszkodził nam podczas drogi do domu-powiedziała Sakura ściskając rękę w pięść
-Dobra, dobra nie wkurzaj się tak ja tylko pytam-wystawiła w geście obronnym ręce przed siebie
-Dobra idziemy już?-spytała jedna z tłumu dziewczyn
-Jasne!-krzyknęła Ino i wbiegła do szatni. Zaraz po niej wbiegły inne dziewczyny. Niektóre trochę szybciej inne wolniej.
-Już nie mogę się doczekać!-krzyknęła podekscytowana Ten Ten
-Na co?-spytała Sakura zdejmując z siebie bluzkę
-Na festyn! Zapomniałaś?-odpowiedziała jej
-Jezu zapomniałam o tym kompletnie-krzyknęła Ino- I z kim ja na niego pójdę-spuściła głowę
-Słyszałam, że Sasuke nie idzie z żadną dziewczyną-szepnęła Hinata owijając się w ręcznik. Nikt nawet nie zauważył, że zdążyła się już rozebrać
-Nie... Myślałam raczej o Sai'u-rozmarzyła się- A tak właściwie z kim ty idziesz?-spytała zaciekawiona pochylając się nad Hinatą- Zaraz dołączyła do niej reszta dziewczyn z oczami nie znoszącymi sprzeciwu.
-E... To... No-zaczęła się gubić- Sakura jeszcze z nikim nie idzie-krzyknęła w akcie desperacji.
-Sakura?-spytały nachylając się nad kolejną dziewczyną
-Z nikim nie idę-powiedziała zrzucając z siebie ostatnie części garderoby
-He? Jak to?
-Normalnie. Wolę pójść sama niż z kimś kogo nie lubię-stwierdziła-Idziecie?-spytała
-No już nie poganiaj nas.
-Jasne, jasne-przewróciła oczami i poszła w stronę łazienek. Umyła się  i weszła do basenu. W ślad za nią poszła reszta dziewczyn i oddały się rozkoszy.
-Brakowało mi tego-przeciągnęła się leniwie- Wszystko mnie boli.
-A kogo nie? Wreszcie trochę luzu!-krzyknęła uradowana Ino- Mama ciągle głowę  mi zawraca. Jakby nie mogła sobie kogoś do tej kwiaciarni zatrudnić...
-Panienko Sakuro...-powiedział jeden z członków korzenia
-Hentai!-krzyknęły wszystkie dziewczyny oblewając wodą nieproszonego gościa
-Przepraszam najmoc...
-Jak zdemaskowałyście moje Ero-jutsu?-krzyknął Boczek wskazując na nie palcem
-Drugi zboczeniec-krzyknęły i uciekły w stronę przebieralni
-Nie! Zaczekajcie! Moje Muzy! Coś ty najlepszego zrobił palancie?-krzyknął zdesperowany do nadal zszokowanego członka Anbu.
-Jiraya-sama-ukłonił się- Hokage-sama nie będzie zadowolona z pańskiego zajęcia.
-T-Tsunade-uśmiechnął się krzywo- Eee... Too... No! Mnie tu nie było!-krzyknął i zwiał gdzie pieprz rośnie.
~~~
   Saura siedziała załamana. Cały jej świat się zawalił. Zapach kwiatów nie przynosił jej ukojenia,
wszystkie zwierzęta, które tak bardzo kochała nie miały teraz dla niej znaczenia. Teraz wszystko straciło sens. Nie obchodziło ją to, że wciąż myśli o sobie. Nie karciła się za to, że jej zachowanie było samolubne. W końcu są straszniejsze rzeczy na świecie. Świecie, który odebrał jej najważniejsze osoby w życiu.
-Mama i tata-rozpłakała się-Gdzie tu jest ta cholerna sprawiedliwość?!-krzyknęła. Nie wiadomo do kogo, nie wiadomo kto ją usłyszał. Nie wie czy wszystkie jej smutki zostaną między nią a księżycem. Świecił w całej swej okazałości. Łzy, które teraz wylewała, były kryształami, które kiedy tylko czego dotkną rozpadają się i wylewają wszystkie smutki w nich zawarte.
   Gwiazdy świeciły wesoło jeszcze bardziej przygnębiając Sakurę. Całe życie, którym wcześniej tętniła odeszło od niej. Zostawiło aby nie musiała się powstrzymywać przed emocjami, które nią targały.
-Sakura?-spytał lekko zdziwiony Itachi. -Wszystko w porządku?
-Nie! Nic nie jest w tym cholernym porządku-krzyknęła-Dlaczego oni musieli odejść? Nie mógł to być ktoś inny? Przecież... Przecież! Kurwa mać! Napatrzyłeś się? To teraz won!-krzyknęła i pobiegła przed siebie
-Sakura poczekaj!-powiedział pojawiając się przed nią-Chodź do nas, prześpisz się, pomyślisz o wszystkim na trzeźwo.-zaproponował i nałożył na nią swoją bluzę. Zaprowadził ją do rezydencji Uchiha. Ogromna, piękna jednak pusta rezydencja stała pokazując wartość Uchiha.
-A tobie co się stało-spytał Sasuke, który przechodził koło drzwi wejściowych
-Sasuke daruj sobie-powiedział Itachi mocniej przytulając Sakurę.
-A co dzidzia się popłacze?-spytał z wyższością w głosie
-Sasuke!-zbeształ go starszy brat
-Wystarczy-powiedziała Sakura ocierając łzy.- Naprawdę dziecinnym było z mojej strony ukazywać słabość. Przecież jestem Shinobi. To nieodłączna część naszego życia. A teraz przepraszam, Itachi możesz mnie zaprowadzić do pokoju?-spytała już trochę uspokojona
-Oczywiście. Napijesz się herbaty?
-Nie dziękuję-odmówiła grzecznie i poszła za starszym Uchiha
-To jest twój pokój, jak coś to nasze są na końcu korytarz-wskazał po kolei na drzwi
-Jasne. Dziękuję-uśmiechnęła się i weszła do pokoju. Był w nim półmrok. Nie miała zamiaru włączyć światła. Zdjęła buty i rzuciła się na łóżko. Skuliła się i przytuliła do poduszki. Nie da się wyzbyć smutku. Jest to niemożliwe. Co z tego, że jest tą Kunoichi? To nie ma znaczenia. Jest tylko człowiekiem. Łzy łaskotały jej policzki. wszystko było rozmazane. Nie czuła nic oprócz smutku. Nie takiego jak nie dostałeś wymarzonego prezentu, gorzej ci poszło na sprawdzianie. Nie szło o takie błahe rzeczy. Bynajmniej nie dla niej. Oni byli nieodłączną częścią jej życia, które zawsze było różowe jak jej włosy.
   Płacz ją wykończył. Poddała się. Zasnęła. Jej oddech powoli stawał się równomierny. Policzki przybierały normalnych kolorów a twarz, która była wykrzywiona w grymasie znów stała się spokojna. Struga światła przecięła ciemność pokoju. Drzwi zaskrzypiały lekko. Do pokoju wszedł po chichu Sasuke. Stanął przed Sakurą.
-Czemu musisz tak cierpieć?-spytał się sam siebie i pochylił się nad nią. Zrzucił kosmyk włosów z jej czoła i pocałował je lekko. Rzucił tęskne spojrzenie w jej stronę i poszedł do swojego pokoju. Sakura dotknęła swojego czoła. Czemu on to zrobił?-na jej usta nasuwało się wiele pytań jednak na żadne nie znała odpowiedzi. Usnęła znów. Tym jednak razem jej sen był głęboki. Wspominała wszystkie chwile, które przeżyła z rodzicami. Zawsze na nich narzekała. Użalała się nad sobą. Chciała być już dorosła odejść od nich, nie myśleć co oni powiedzą. To czemu teraz tak ich opłakiwała?
-Sakura-szepnął cicho Itachi.
-Co będziesz się z nią cackał?-spytał zdenerwowany Sasuke-Sakura wstawaj!-krzyknął jej do ucha wyrywając spod jej głowy poduszkę
-Jeszcze pięć minut mamo-sapnęła  i odwróciła się na drugi bok
-Mamusia Sasuke... Milusio -zażartował sobie z brata Itachi
-Sakura bo nie dostaniesz śniadanie-zagroził jej Sasuke z nutą irytacji w głosie.- Wychować na własnej piersi i tak się zachowywać-udał załamanego Sasuke teatralnie mdlejąc
-Co tu pieprzysz Uchiha?-spytała trochę zaspana Sakura
-Jak ty się do mamusi odzywasz?!-krzyknął trochę piskliwym głosikiem
-Ty? Mamusia? Współczuję twojemu dziecku-położyła dłoń na jego ramieniu i schyliła głowę
 -Ja rodzę! Ja rodzę!-powiedział (a może "a"?-dop autorki)
-Ja się dziwie, że ktoś chciał cię przelecieć z twoim krzywym ryjem
-Ej, chyba to się posuwa za daleko-chciał ich uspokoić Itachi. Szczerze mówiąc śmieszyły go ich rozmowy, ale wolał nie narażać domu na ich destrukcyjne działanie.
-Zamknij się-rozkazał Sasuke. Dla niego to nie była zwykła kłótnia. To była wojna...
***
Ohayo!Już na początku... Początkońcowym chciałabym Was się spytać... Serio ludzie? Serio?! Ja i komedia? Jak można zauważyć na moim blogu komedia to jedynie moje historie -_-. No nic... Aha i jeżeli ktoś będzie chciał poprosić mnie o jakąś partówkę proszę o podanie jeszcze GG lub maila bo czasami naprawdę mam dylematy czy mogę coś zmienić czy nie... Pewnie i tak nikt nie zrozumiał więc dodajcie tylko do zgłoszenia coś abym mogła się skontaktować ^^. Co do notki... Będzie w partach (bo tak mi wygodniej :> ). Będą one mniej więcej takiej długości. Pa misiaczki :*